Jak home office wpływa na psychikę pracownika?

Jak home office wpływa na psychikę pracownika?

Praca z domu – dawniej marzenie wielu, przywilej, dodatkowy benefit. Dziś? Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto chociaż raz nie pomyślał o tym, jak to kiedyś było… dobrze cieszyć się kawą z biurowego ekspresu. Tymczasem, według raportu firmy Hays Poland, co trzeci pracownik w kraju z powodu pandemii jest w gorszej kondycji psychicznej niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego?

 

Work-life balance – czy w pracy zdalnej istnieje?

Idea work-life balance powstała na przełomie lat 70 i 80. XX w., dlatego, że mądrzy (i przemęczeni) pracownicy korporacji wzięli sprawy w swoje ręce. Zaczęli domagać się rozdzielenia życia zawodowego i prywatnego. Pracodawcy również, słusznie zauważając wtedy, że większa ilość przepracowanych godzin wcale nie oznacza większej wydajności, zaczęli dostrzegać potrzebę równowagi między pracą i życiem prywatnym.

Praca z domu. Można by zapytać: W czym problem? Wystarczy ustalić jasne zasady dla domowników, godziny pracy i pomieszczenie, w którym się skupimy…, ale jak mówi stare chińskie przysłowie: łatwiej jest wiedzieć, jak coś zrobić, niż to zrobić.

Wielu pracowników nie może się skupić na pracy, gdy w drugim (lub tym samym!) pokoju bawią się dzieci, chcąc nie chcąc, wymagające uwagi. Może ich rozpraszać partner, pracujący obok, myśl, co zjeść na kolejny posiłek. Nie mówiąc już o nagłej chęci zrobienia prania czy porządków w kuchni – bo “przecież jestem w domu, co to za różnica”?

Różnicą jest to, że nasz mózg skupiając się na kilku zadaniach jednocześnie, relatywnie bardziej się męczy. Zadania, które wykonasz w biurze w 8 godzin, wliczając w to jeszcze ustawową przerwę obiadową, kącik hobbystyczny i co najmniej jedną kawę, w domu mogą zająć cały dzień. Efekt? Kończysz pracę wieczorem i jeszcze masz wrażenie, że nic nie zrobiłeś.

Samotność w sieci

Praca zdalna to praca samodzielna. I o ile obecna sytuacja może być rajem dla introwertyka, który poranne zagadywanie kolegów w biurze czasem znosił z nastawieniem “zamknij oczy i pomyśl o Anglii”, to dla osób lubiących towarzystwo, traktujących kolegów z pracy jako ludzi, z którymi zbudowali jakieś społeczne więzi, po kilku takich miesiącach sytuacja ta może się dawać we znaki. Brakuje rozmów przy obiedzie, plotkowania.

Potrzeba utrzymywania relacji, zwłaszcza w tak trudnych czasach, jest czymś naturalnym. Czy jesteśmy w stanie tak przebudować swój rytm pracy, by z tego zrezygnować? Czy w ogóle właśnie tego byśmy chcieli? Zwłaszcza, że w tej potrzebie nie ma nic złego. Nie dziwi także to, że niektórzy pracownicy czują się w domu po prostu samotni.

Izolacja wpływa nie tylko na pogorszenie relacji, ale i dotychczasowe rytuały. To zburzenie starego porządku. Dotyka w szczególności kobiet, bo okazuje się, że nie ma już dobrego powodu, by rano zrobić makijaż, założyć coś innego, niż dres i wygodny T-shirt. “Bo nikt mnie nie będzie widział” Ok, a Ty sama?

To, jak się czujemy w danym stroju, wpływa na naszą gotowość do pracy. Dla jednej osoby dres będzie tym strojem, w którym może pracować na pełnych obrotach, druga będzie potrzebować dress codu, make-upu czy zegarka na ręce, by poczuć się “w pracy”.

Jeśli i Ciebie dotyczy powyższa sytuacja, przeprowadź eksperyment i przez tydzień traktuj pracę zdalną, szykując się tak, jak do biura. Efekty mogą Cię zaskoczyć.

Izolacja cichym zabójcą?

Jako że dominuje praca zdalna, menedżerowie nie mają z pracownikami bezpośredniego kontaktu. Mogą zbadać ich zaangażowanie, wydajność, kontrolować co danego dnia zostało zrobione, ale dostrzeżenie pierwszych oznak złej kondycji psychicznej, będzie znacznie trudniejsze.

Nawet jeśli lider jest empatyczny i wspierający, organizuje regularne spotkania online, to może nie zauważyć, że z pracownikiem dzieje się coś złego. Zwłaszcza, jeśli ten nie włącza nawet kamery (skoro nie musi?). Osobie, która ma gorsze samopoczucie, łatwiej jest “założyć maskę”, podczas półgodzinnej wideorozmowy, niż podczas 8-godzinnego pobytu w pracy.

Ważne więc jest, by pracownik, podczas takiego spotkania z liderem i kolegami, czuł, że może spełnić też tę socjalną potrzebę “wygadania się”. By nie miał poczucia, że te wideorozmowy służą tylko kontroli, a przede wszystkim podtrzymaniu ducha zespołu.

Pracownicy zombie

By człowiek w pełni angażował się w pracę, musi czuć, że to ma sens. W końcu, nawet jeśli lubimy swoje miejsce pracy, to nie przychodzimy tam dla przyjemności.

Zapewnienie pracownikowi komfortu i swobody to za mało. Powinien mieć przekonanie, że razem z innymi, dąży do wspólnego celu. Że realnie uczestniczy w życiu firmy. Jest ważny. Bez tego może zacząć zamieniać się w… zombie, a bycie “żywym trupem”, jak dowodzą badania, będzie się objawiało niskim stopniem zaangażowania w pracę, słabą motywacją i brakiem inicjatyw własnych.

Kiedyś, przychodząc do biura można było poczuć przynależność. Miejsce pracy budowało atmosferę, rytuały, hierarchię.

Teraz to wszystko straciło swoje znaczenie.

Jak pracownik ma się czuć częścią firmy pracując we własnym domu?

Wiele zależy od lidera. To on przede wszystkim buduje w swoim zespole poczucie przynależności. Nie bez znaczenia jest sposób, w jaki kierował zespołem wcześniej- czy był kontrolujący i roszczeniowy, czy opierał swoje przywództwo na zaufaniu i rozmowie. Zespoły dobrze zarządzane przez pandemią na pewno ucierpiały w mniejszym stopniu na pracy zdalnej.

To lider stoi dziś przed wyzwaniem – jak sprawić, że ludzie będą chcieli z nim pracować? Jeśli nie zjedna sobie współpracowników, po jakimś czasie będzie im obojętne, kim jest ich “wirtualny przełożony” skoro i tak są u siebie, mają domowe rytuały i tracą kontakt z biurową rzeczywistością.

źródło: blog.saldeosmart.pl